Znanych jest wiele preparatów chemicznych, które powodują zatrucie ślimaków, ale nie są one obojętne dla roślin, a pośrednio i dla ludzi, nie mówiąc już o zwierzętach domowych.

Ślimaki pojawiają się zwykle w dużych ilościach zaraz po deszczu i wtedy należy przeprowadzać na nie polowanie: uzbroić się w koszyczek, włożyć rękawiczki i starannie wybierać ślimaki z grządek i ścieżek. Jest to metoda na pewno nie nowoczesna i pracochłonna, ale bardzo humanitarna, bo zebrane ślimaki wynosi się na brzeg strumienia czy łąkę, czyli tam, gdzie nie ma w pobliżu żadnego ogródka ani działki.

Inna mniej humanitarna metoda - oparta jednak nie na chemii, lecz na doświadczeniach starego ogrodnika - polega na zagłębieniu w ziemi małych zbiorniczków o głębokości 3-5 cm, tak by górne ich krawędzie były na równym poziomie z glebą. Do pojemniczków nalewa się piwa i przykrywa je częściowo, aby padający deszcz nie rozcieńczył piwa i nie obniżył jego mocy. Ślimaki ogromnie lubią ten trunek (wiedzą co dobre) i zwabione jego zapachem ściągając do pojemniczków, topią się. Wystarczy codziennie oczyścić pojemniki i ewentualnie dodać piwa, aby zawsze poziom płynu był równy z powierzchnią ziemi.

Jeśli inwazja ślimaków przybiera niepokojące rozmiary konieczne może okazać się sięgnięcie po środki chemiczne. Na rynku jest ich sporo, przykładowe to: ANTY-ŚLIMAK SPIESS, GLANZIT, MESUROL ALIMAX, MESUROL SCHNECKENKORN, ŚLIMAKOL, ŚLIMAX, ŚLIMAK-STOP.

Niektórzy, obsypują grządki popiołem, wapnem lub tłuczonym szkłem (nie polecam). Obsypywanie popiołem lub wapnem jest jednak skuteczne tylko do pierwszego deszczu. Pamiętajmy, aby nie używać soli do obsypywania upraw (czasem słyszy sie o takich praktykach) - sól bardzo szkodzi glebie i uprawom.