Kilka soczystych owoców leżących przez dwa dni na talerzu, lekko nadpsute jabłko, trochę kompotu w salaterce, resztka wina lub soku owocowego w butelce - i już pojawiają się roje maleńkich, szarożółtych muszek z błyszczącymi zielono-czerwonymi oczami. Są to drozofile, wywilżeńce lub inaczej - muszki owocówki, przyciągane zapachem fermentujących soków roślinnych, bowiem owoce, na których składają jaja, stanowią środowisko odpowiednie do rozwoju larwy drozofili.

Należą do muchówek z podrzędu krótkoczułkich i rodziny wywilżnowatych obejmującej 30 gatunków owadów o wielkości od 1,5 do 4 mm. Larwy większości gatunków odżywiają się sfermentowanymi owocami lub grzybkami owocowymi; pozostałe gatunki rozwijają się w zdrowych tkankach owoców - jabłek, śliwek, brzoskwiń czy też owoców cytrusowych. Żyją w klimacie ciepłym i umiarkowanym.

Do najbardziej znanych gatunków tego owada należą drozofile karlówki (Drogophila melanogaster), które stały się obiektem poważnych badań z dziedziny genetyki i toksykologii, dzięki temu, że owad ten szybko się rozwija, cechuje go wysoka rozrodczość, a w jego śliniankach znajdują się chromosomy kilkadziesiąt razy większe niż normalne, znajdujące się w innych tkankach. Toteż hodowlę tego owada prowadzi się również w szkołach, w celu nauczenia podstaw genetyki.

Muszki owocowe spotkać można także w przechowalniach owoców lub soczystych warzyw, na plantacjach i w sadach, gdzie mogą stać się już poważnymi szkodnikami, powodując przedwczesne opadanie niedojrzałych owoców. W roku 1930 Floryda przeżyła prawie katastrofalny najazd drozofili śródziemnomorskich na sady i plantacje. Gatunek ten nie znany do tej pory w Stanach Zjednoczonych, który dotarł tam zapewne drogą morską w przewożonych owocach, dał o sobie znać, niszcząc niemal błyskawicznie owoce cytrusowe, morele i brzoskwinie. Dopiero silne środki chemiczne, rozpylane przez samoloty na plantacje i sady położyły kres niszczycielskiej działalności małej muszki, przypadkiem przewiezionej na obcy kontynent.

Samice drozofili, po zapłodnieniu, składają od 400 do 800 jaj, w zależności od gatunku - po około 60 sztuk dziennie. Rozwój ich w sprzyjających warunkach trwa zaledwie 10 dni. Z zapłodnionych jaj już po upływie doby wychodzą białe larwy, które przechodzą dwa linienia i po 5 dniach przepoczwarczają się. Po następnych 4-5 dniach z kokona poczwarki wychodzi dorosły owad, już po 12 godzinach zdolny do rozpłodu. Dorosłe owady żyją od 26 do 33 dni.

Rozwój larwy i poczwarki może zatrzymać się w pozornie zdrowym owocu na okres od 4 do 6 tygodni, po przewiezieniu na odległość kilkudziesięciu czy kilkuset kilometrów owad wychodzi na świat w dorosłej postaci i rozpoczyna swą szkodliwą działalność.

W przypadku, gdy drozofile zaroją się nad nadpsutymi owocami czy sfermentowanym sokiem - wyrzucamy zgniłe jabłko czy wylewamy kompot i muszki prawie natychmiast znikają. W sadach zaatakowanych przez drozofile stosuje się opryski preparatami chemicznymi. Składowane owoce i warzywa należy możliwie często przebierać, usuwając nadpsute, aby ich zapach nie nęcił małego szkodnika.

Owoce cytrusowe, winogrona, brzoskwinie i morele, zanim zostaną wyeksportowane, zabezpiecza się przed drozofilami i innymi szkodnikami środkami chemicznymi. Pamiętajmy więc, ze każdy owoc z importu powinien być dokładnie umyty w ciepłej, bieżącej wodzie.

Unikanie trzymania nadgniłych owoców jest właściwie najlepszą metodą pozbycia sie muszek owocówek z domu. Gorzej w przypadku gdy mamy w domu dymiony z winem. Zapach fermetacji przyciaga muszki owocowe. Najlepszą i najprostszą metodą jest w tym wypadku rozwieszenie zwykłego lepu na muchy w pobliżu wylotu z rurki fermentacyjnej. Skuteczność gwarantowana.

Warto wspomnieć jeszcze, że muszki owocówki, są często specjalnie hodowane jako pokarm dla rybek akwariwych, małych pająków i gadów trzymanych w terariach. Wyhodowano nawet odmianę bezskrzydłową, znacznie łatwiejszą w utrzymaniu.